Na szkolny dzień turystyki ruszyliśmy tej wiosny na dwóch trasach: pieszej i rowerowej. Celem był wiadukt kolejowy w Karczemce Rozłaskiej zwany też Młyńskim Wiaduktem. Ruszyliśmy dzielnie, jak zawsze spod szkoły, możliwie najkrótszą i bezpieczną trasą. W Zielonym Dworze zatrzymała nas para Żurawi stojących na drodze. Żurawie jak zobaczyły, że jest nas łącznie aż 22 odleciały krzycząc w swoim stylu.


Przez Luzino przejechaliśmy spokojnie, ale zaraz za pierwsza awaria. Guma! Jedna z uczestniczek trafiła kołem na papniaczka. No cóż, dętkę trzeba było wymienić. Było z nami paru sprytnych chłopaków, którzy szybko się z tym uwinęli. Nawet przenośna sprężareczka się znalazła.


Jedziemy dalej przez Strzebielino, obok pola Majstra, Boże Pole Małe. Tam na chwilę zatrzymujemy się chwilę przy pałacu. Po drodze mieliśmy jeszcze dwie awarie. Jeden zerwany łańcuch i za chwilę drugi zerwany łańcuch. Niestety, jak ktoś nie szanuje, to nawet najdroższe rowery da się zepsuć.


Od Bożego Pola rozpoczęła się wspinaczka w lasy Lęborskie, aż do Dąbrówki Wielkiej, a potem to już tylko zjazd pod wspomniany kolejowy wiadukt. Wybudowany on został 1905 roku na trasie linii kolejowej z Lęborka do Kartuz, a służył dzielnie do 2001 roku, kiedy zamknięto tą linię. Obecnie trwają prace nad ponownym uruchomieniem tego połączenia. Tam półgodzinna przerwa na obejrzenie tegoż pięknego obiektu i odpoczynek.


Powrót inną trasą, szybszą przez Rozłazino, Jeżewo i z długim zjazdem do Paraszyna. Tam krótka wizyta u bobrów, które chcą postawić tamę na Rzece Łebie. Póki co rzeka się nie daje. Jest za silna. Pod koniec IXX wieku na tej rzece na odcinku od Paraszyna do Lęborka było aż 14 wszelkiego rodzaju zastawek do spiętrzania wody dla młynów, tartaków, stawów rybnych czy po prostu do nawadniania łąk. Taka to silna rzeka.


Jesteśmy już trochę zmęczeni, także wybieramy już raczej drogi asfaltowe, aby spokojnie o własnych siłach do domów powrócić. Łącznie wyszło 67 km, bo troszkę zboczyliśmy z kursu aby bobry odwiedzić. Przewyższenia 519 m. A więc troszkę pod górkę było. Ale myślę, że było warto.

Pozdrower.

TAK JECHALIŚMY: https://www.relive.com/pl/view/vxOQ1mgWX2O